Czym są słynne perowskity? Jakie dają nam możliwości?

W dużym uproszczeniu: perowskity są bardzo liczną grupą związków, ale tylko niektóre z nich są dla nas interesujące ze względu na zdolność pochłaniania energii słonecznej. Można z nich zrobić kolorowy tusz i nadrukować np. na folię. Folia ta będzie zachowywała się jak tradycyjny panel fotowoltaiczny, ale znajdzie o wiele więcej zastosowań. Przede wszystkim będzie można zastosować ją tam, gdzie tradycyjne panele się nie sprawdzą. W sektorze turystyki będzie to powierzchnia namiotu albo żagla. W lotnictwie powierzchnia drona lub satelity. W budownictwie powierzchnia nie tylko dachu, ale również całej fasady budynku. Nie należy zapominać także o naszym pierwszym celu – tzw. małej elektronice. Ogniwo umieszczone na tablecie lub telefonie będzie niemal niewidoczne, a pozwoli znacznie wydłużyć czas działania baterii, ponieważ urządzenia te doładują się nawet w sztucznym oświetleniu. Możliwości jest naprawdę bardzo dużo, a przy obecnym postępie technologii będzie ich coraz więcej.

Jak wyglądała Pani droga do sukcesu?

Zaraz po licencjacie, który obroniłam w Polsce, wyjechałam do Hiszpanii. Tam, najpierw na politechnice w Barcelonie, potem na uniwersytecie w Walencji, kontynuowałam naukę i badania. W wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności dołączyłam do zespołu badawczego pracującego nad perowskitami.

To wtedy pojawili się w moim życiu Piotr Krych i Artur Kupczunas, moi obecni wspólnicy. Zjawili się w Walencji i zaproponowali biznesową współpracę. To był zwrot akcji, który zmienił moje życie. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Przeciwnie – wiedzieliśmy, że przed nami wiele wyzwań. Pierwszym z nich było pozyskanie środków na uruchomienie laboratorium w Polsce i zintensyfikowanie prac badawczo-rozwojowych. W końcu udało się nam pozyskać środki z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Projektem zainteresował się także wpływowy japoński inwestor. Dzięki temu jesteśmy teraz tu, gdzie jesteśmy i możemy realizować nasze cele. W kontekście biznesowym sukces jeszcze przed nami, ale zbliżamy się do niego szybko i dużymi krokami. Wierzę, że za 2-3 lata będziemy mogli zaprezentować gotowy produkt. Z punktu widzenia naukowca - sukces już osiągnęłam.

Co jest według Pani największym wyzwaniem dla młodych naukowców?

Zdecydowanie komercjalizacja ich osiągnięć. Ja trafiłam na fantastycznych ludzi, którzy żywo zainteresowani moimi osiągnięciami postanowili zaryzykować i zainwestować swoje prywatne pieniądze w dalsze prace badawczo-rozwojowe. Piotr Krych i Artur Kupczunas – bo o nich mowa – uwierzyli we mnie, a dziś są moimi wspólnikami. Wspólnie tworzymy Saule Technologies – spółkę, której główną działalnością jest rozwój technologii pozwalającej na masową produkcję paneli fotowoltaicznych na bazie perowskitów. Takich osób na życiowej drodze życzę moim koleżankom i kolegom naukowcom.

Jakie błędy popełniane są wśród młodych polskich naukowców/badaczy? Czy ma Pani jakieś rady dla nich?

Po powrocie do Polski zauważyłam, że warunki dla rozwoju ciekawych projektów naukowych nie są najlepsze. Brak funduszy na badania i rozwój skutecznie zamyka drogę młodym, nierzadko ponadprzeciętnie uzdolnionym ludziom. Brak realnego wsparcia i wiary w biznesowe powodzenie projektu sprawia, że zamykają się w czterech ścianach laboratorium i nie mówią o swoich osiągnięciach. My nikomu do szuflady nie będziemy oczywiście zaglądać, jednak dla naukowców, którzy zdecydowaliby się komercjalizować wyniki swoich badań, przygotowujemy wyjątkową, jak myślę, propozycję. Bogaci w cenne doświadczenia z ostatniego roku, w planach mamy uruchomienie funduszu, którego zadaniem będzie wsparcie zdolnych naukowców na etapie badań i rozwoju oraz komercjalizacją najbardziej obiecujących projektów.

Co Pani sądzi o polskim rynku innowacyjnym?

Jest zdecydowanie perspektywiczny. Dzięki takim instytucjom jak Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) i osobom takim jak Pan Leszek Grabarczyk – zastępca dyrektora Centrum, rozumiejącym nieodzowność innowacji, pracę naukowców i potrzebę ich wsparcia, istnieje realna szansa na zmianę sytuacji w środowisku naukowym w Polsce. To chyba właściwe miejsce na podziękowanie, również dla polskiego rządu, za zaangażowanie w działania na rzecz rozwoju innowacji. Dotacje to jedno ze źródeł, jakże ważnych, finansowania prac badawczych. Ogromne znaczenie ma także zaangażowanie polskiego przemysłu w badania i rozwój – to ważne, by inwestował w polskie innowacje. Dzięki korzystaniu z dobrodziejstw polskiej nauki ma szansę stać się konkurencyjny na rynku światowym.

Jak wyglądają Pani plany na nadchodzący rok? Czy ma Pani w planach jakieś nowe projekty badawcze?

Całą uwagę skupiam na projektach ściśle powiązanych z perowskitami i implementacją rozwiązań wykorzystujących ogniwa tworzone na ich bazie w przemyśle, budownictwie, motoryzacji, nowych technologiach. Nadchodzący rok to kolejne etapy na drodze do prezentacji pełnowartościowego, gotowego do pracy ogniwa perowskitowego. Niebawem pokażemy pierwsze funkcjonalne prototypy ogniw, wielkości smartfona. Wierzymy, że dzięki tej technologii Saule Technologies ma szansę zyskać silną pozycję na światowym rynku elektroniki użytkowej. A jako Polaków cieszy nas szczególnie, że byłby to wymierny sukces nie tylko naszej firmy, ale i – przede wszystkim – Polski.